Edyta Chlipała
Pan monter miał jedno zadanie... wymienić w mieszkaniu 3 wodomierze. Skończyło się na urwanym kolanku i braku wody w mieszkaniu, dlaczego? Bo Pan zepsuł, ale nie ma zaciskarki, żeby to naprawić (bo to drogi sprzęt jest i ma go tylko szef). Godzina 18, monter dzwoni do szefa, ale ten mówi, że dzisiaj nie przyjedzie, że jutro. Więc monter przekazuje informacje, żeby od 6 rano, od samiutkiego rana dzwonić do jego szefa, bo on ma zaciskarke i przyjedzie naprawić. Pan "szef montera" telefon odebrał dopiero o godzinie 11, a w słuchawce na pytanie kiedy przyjedzie naprawić usterkę usłyszałam odpowiedź NA PEWNO NIE DZISIAJ i że zaraz oddzwoni. Niestety odzewu nie było, więc musiałam się skontaktować z firmą, w której Pani na infolinii podała mi numer do Jej szefa. Po Jego interwencji, Pan "szef montera" o 11:26 zapewnił mnie, że ktoś się będzie ze mną kontaktował, bo przekazał mój numer. O godzinie 15:30 ponownie dzwoniłam do szefa firmy, który był zdziwiony telefonem, bo Jemu przekazano informację, że ktoś się już ze mną kontaktował i sprawa załatwiona... no nie. Pan "szef montera" prawdopodobnie po interwencji z biura kontaktował się ze mną ponownie około 16:30 zapewniając, że ktoś na pewno dzisiaj u mnie będzie, podał mój numer i on obiecuje, że ktoś dzisiaj będzie, żebym się tylko już nie denerwowała i nie dzwoniła więcej do biura, BO CAŁY DZIEŃ DO NIEGO WYDZWANIAJĄ. Jeszcze usłyszałam tłumaczenie, że oni wymieniają wodomierze, ale jak coś się zepsuje to nie jest w ich zakresie... Dałam kredyt zaufania, czego żałuje. O godzinie 20 próbowałam się znów dodzwonić do Pana "szefa montera" i do Pana szefa, bo nic się nie wydarzyło, nikt nie przyszedł, wody jak nie było tak nie ma. O 22 oddzwonił inny Pan z jeszcze innego numeru, nie w temacie, bo nie było go w pracy ale jak powiedziałam, że o 7 się do biura wybieram to usłyszałam, że On będzie o 7:30 w biurze i będą rozmawiać, żeby to załatwić. Godzina 9:00 następnego dnia, cisza. Ponowny telefon do Pana szefa. ON WIE, ALE MONTER OD NIEGO NIE ODBIERA TELEFONU. Ale czy to jest mój problem jaki szacunek mają do szefa pracownicy? Świadczy to tylko o ich podejściu zarówno do Niego jak i do nas. Pan poinformował, że jeśli monter nie będzie odbierał, to skontaktuje się z inną firmą. Poprosiłam więc, aby z inną firmą skontaktował się od razu. ... i uwaga, inna firma i od razu coś się zadziało. Godzina 10:00, dwóch Panów dzwoni do drzwi, bo podobno jest awaria. Kontaktował się z Nimi Pan "szef montera", który dzień wcześniej dostał ode mnie zdjęcie uszkodzenia i wiedział, że trzeba zaciskarke, ale tego nie przekazał. Na szczęście finalnie mimo tego, udało się tego samego dnia naprawić usterkę. Panowie powiedzieli, że będą o 13:30. O 13:30 dostaliśmy informację telefoniczną, że od 5 do 10 minut się zjawią i uwaga, ZJAWILI SIĘ. Naprawa zajęła Im około 15 minut i już wszystko w mieszkaniu działa. Panowie nie dość, że słowni, to widać od razu, że znają się na swojej robocie. Szybko naprawili usterkę. Nie dość, że musieli poprawiać po kimś to jeszcze teraz muszą się z firmą kontaktować, żeby Im zapłacili za naprawę. Podsumowując, NIE POLECAM. O ile Pan szef jest osobą, która widać było, że starała się pomóc i coś załatwić, to wszystko co od Pana szefa wychodziło dalej, czyli docierało głównie do Pana "szefa montera" w tym miejscu się urywało i nie było sprawy. Także może dobrym pomysłem by była zmiana części załogi, skoro szef nie może się z nimi dogadać. To miała być prosta wymiana 3 wodomierzy, a skończyło się na całym dniu zmarnowanym na dzwonienie od jednej osoby do drugiej, praktycznie 2 dniach bez wody i jednej wielkiej kupie nerwów, bo to jest aż żałosne, żeby tak bardzo nie dało się dogadać z dorosłymi ludźmi. Zepsułem? To naprawiam, a nie robię z tego problem. Panowie z drugiej firmy powiedzieli, że jeśli nie dało się tego naprawić wieczorem, to wraca się z samego rana, a nie zostawia ludzi bez wody. Nauczka na przyszłość? Jeśli ktoś przyjdzie i coś zepsuje, nie wypuszczać z domu dopóki nie naprawią.