Marcin Hanusek
Trudny ten czas był dla nas, naprawdę. Składało się na niego wiele wyrzeczeń, gdyż cały świat opanował chiński wirusa. Odwołanie naszego wesele nie jest czymś wyjątkowym, ale fakt, że w ciągu trzech dni, dzięki mobilizacji mojej żony, udało się nam to przenieść o troszkę ponad miesiąc, na lipcowy termin, to naprawdę wielki cud. Udało się dograć salę, księdza, dekoratorkę, barmana, fotografa i….. nastąpił wielki zawód. Zespół, z którym wiążemy niesamowite wspomnienia z licznych zabaw weselnych, karnawałowych, czy też przy innych okolicznościach, nie był w stanie poprowadzić naszego wesela. Wtedy, pojawił się pomysł, by zadzwonić do Mateusza Przybyły- naszego wspaniałego fotografa, żeby swoim profesjonalnym podejściem, doradził nam, co zrobić w tej sytuacji. Jakie było nasze zdziwienie, gdy stwierdził- skoro „Mediumy” nie dają rady, to nikt inny nie poprowadzi tej imprezy lepiej jak DJ Danielo. I tak trafiliśmy na Daniela. Stwierdziliśmy, no trudno ryzykujemy, będzie co ma być. Ważne żebyśmy się dobrze bawili, a DJ przecież może zagrać wszystko. Tak też sfinalizowaliśmy umowę z miłym i sympatycznym człowiekiem, którego widzieliśmy tylko -o zgrozo- przez telefon w trakcie wideo rozmowy! Dał nam kilka sugestii, co i jak możemy zrobić, co się sprawdza na tego typu zabawach, a czego lepiej unikać. Tak też powolutku nowy termin wesela zbliżał się. W sumie nadszedł szybciej, niż byśmy pomyśleli. Nagle sobota, 11.07.2020 godzina 9:00, fotograf- szybkie zdjęcia, przyjechał samochód. Wszyscy się ubieramy, jazda…. Jak nie lunie, się rozpadało i do wieczora tak pozostało. Wykupiny i myk do kościoła. Msza, przyrzeczenia, w życiu wszystko się zmienia. Do auta wracamy i na sale gnamy. Tory zamknięte. Deszcz… jest szczęście, tuż obok z mej prawej strony, uśmiecham się, do mej żony. W końcu ruszamy, jest sala, są goście i powitanie. Z Danielem mamy pierwsze spotkanie! Wszystko jak chcieliśmy i po kolei, szampan, kieliszki i myśmy zgłodnieli. Życzenia i taniec, nie wiem co było. Muzyka, dym i znowu miło. Jest sukces - układ udany, lecz Daniel bardzo zmieszany. Biega i krzyczy do wszystkich w około, wyłączyć klimę! Nie jest wesoło! Lecz my się tym nie przejmujemy i w środku sali się całujemy. Później profeska pełna też była, muzyka nigdy się nie znudziła. Z parkietu zbiegamy, kielichy chwytamy. Shoty pijemy i do gry wracamy. Wszystko pięknie się układało, nawet fotolustro nam przyjechało. Zdjęcia zrobione, podziękowania. Czerwony dywan, muzyka jak z filmu. Wierszyki krótkie, głośno czytamy, falę śmiechu z łzami mieszamy. Godziny mijają, nie przestajemy, DJ gra świetnie - więc nie odetchnie. Jest wszystko. Disco i techno, walczyk i rock. Ile w tym siły, odpowie mi kto? Zabawa minęła. Wspomnienia zostają, uśmiechy ludzi nie przemijają. Ryzyko było - się opłaciło Dzięki Daniel, za energię, którą przekazałeś nam i wszystkim gościom :)