Tradycja kolęd, dlaczego śpiewamy kolędy?

Tradycja kolęd, dlaczego śpiewamy kolędy?

Mówi się, że ten, który śpiewa – dwa razy się modli. Dlatego śpiew ma ważne miejsce w obrządku liturgicznym katolików. Pomaga celebrować mszę świętą, towarzyszy podniosłym wydarzeniom i w świątyni, i w domu. W polskiej ludowej tradycji śpiewano gremialnie przy wielu okazjach: dla wspólnej radości, przy pracy, dla uczczenia wydarzeń w życiu rodziny i w podniosłych chwilach. Tradycja ta wywodzi się wprost z czasów przedchrześcijańskich, lecz przetrwała do dziś. Dziś jednak w niewielu chwilach decydujemy się na wspólne śpiewanie. Jedną z takich chwil jest Boże Narodzenie i śpiewanie kolęd. Dlaczego je śpiewamy?

Kolęda: pochodzenie terminu

Niewątpliwy wpływ na okoliczności śpiewania kolęd ma samo pochodzenie terminu. Odkąd Juliusz Cezar zreformował kalendarz, początek roku przypadł na 1. stycznia, zaś pierwsze dni tego i każdego innego miesiąca zwano calendae. Początek roku wiązał się z podniosłymi obchodami rozpoczęcia urzędowania konsulów, odwiedzaniem się obywateli Imperium, wręczaniem sobie prezentów, ucztowaniem i wspólnym śpiewem. Gdy chrześcijaństwo przejęło od innych religii dzień przesilenia zimowego (wg kalendarza juliańskiego w początkach ubiegłego millenium wypadało ono 25 grudnia) jako moment odrodzenia się Słońca (czyli Jezusa), zaadaptowało również i zwyczaj wspólnego świętowania w opisany tu sposób – ucztami, podarunkami i śpiewem. Dlatego śpiewanie kolęd prawdopodobnie można wywieść od tamtych, rzymskich czasów i zwyczajów.

Kolędy w chrześcijaństwie: nieco historii

Dziś wystarczy iść do księgarni muzycznej, kupić śpiewnik i już można celebrować narodziny Pana śpiewając kolędy. Zanim jednak tak się stało, kolędy musiały przebyć naprawdę długą drogę. Początkowo, jak pamiętamy, były to pieśni otwarcie nawiązujące do rozpoczęcia nowego roku, życzące pomyślności i urodzaju; musiały minąć lata, nim chrześcijanie zaczęli ten zwyczaj konwertować na czczenie Boga i narodzin jego syna. Skąd brali słowa pieśni, jak powstawały melodie?

Dużą rolę przez wieki odgrywała sama instytucja kościoła, bo i osoby duchowne były przez stulecia w praktyce jedynymi osobami w danym państwie posiadającymi wykształcenie (w tym umiejętność czytania i pisania). Tam też w pewnym stopniu przetrwała antyczna umiejętność zapisu melodii, z czasem rozwijana. Źródłem pieśni religijnych (w tym kolęd właśnie) były więc kościoły i (chyba przede wszystkim) klasztory. Kolędy tworzyli głównie Benedyktyni (pierwsza reguła mnisza) w formie hymnów, tropów i laud, z czasem dołączały kolejne reguły zakonne. Inspirację czerpano z Ewangelii, głównie św. Marka i Łukasza. Tradycja kościelna mówi, że autorem pierwszej kolędy był św. Franciszek z Asyżu. Na początku śpiewano je tylko w kościołach, kolędy pojawiły się później na rynkach miast, w domach czy podczas występów teatrzyków. Tak właśnie te religijne pieśni zaczęły czerpać z pobożności ludowej. Wkrótce, dla popularyzacji, rozpoczęto ich tłumaczenie na języki narodowe, a pisaniem liryków chwalących narodziny Pana zaczęli parać się również świeccy twórcy. Taki proces przebiegał we wszystkich krajach objętych wpływem cywilizacji łacińskiej. Nie zawsze jednak do treści pieśni trafiały same wzniosłe słowa – często były to opisy codzienności czy żartobliwe historyjki, nijak nie nawiązujące do teologii. Tak powstały pastorałki, których zwyczajowo nie wyśpiewujemy w świątyniach. Szczytowym okresem powstawania kolęd były XVIII i XIX w.

Dziś wszyscy znamy przepiękne kolędy polskie. Wśród nich odnajdziemy m.in. „Lulajże Jezuniu”, „Jezus malusieńki” (XVIII w.), „Przybieżeli do Betlejem”, „Gdy śliczna Panna” (XVII w.) oraz popularne w kręgu chrześcijańskim kolędy zagraniczne, np. „Cicha noc” (XIX w.). Śpiewamy je wspólnie w okresie od Wigilii do 2 lutego, dzięki czemu łączu nas poczucie wspólnoty, pielęgnujemy tradycję, lecz nader wszystko – świętujemy narodziny Jezusa. 

Oceń artykuł (0)
0.0
Komentarze
Dodaj komentarz