Materiał Partnera

Kulig – trwały element polskiej tradycji

Kulig – trwały element polskiej tradycji

Większość współczesnych polskich dzieci nigdy nie miała okazji spróbować atrakcji, jaką jest kulig. W niektórych miejscowościach rodzice organizują im przejażdżki sankami za samochodem. Są one jednak jedynie niezbyt bezpieczną namiastką prawdziwej wyprawy saniami, które ciągną konie. Przeczytaj, skąd się wzięła tradycja kuligu w Polsce i jak traktowano ją dawniej.

Kulig nie tylko dla dzieci

Zjeżdżanie na sankach z osiedlowej górki czy inne zabawy zimowe uprawiają głównie maluchy. Sporadycznie można spotkać w takim miejscu dorosłych amatorów białego szaleństwa. Starsi preferują narciarstwo czy bardziej ekstremalny snowboard, podczas którego nie tylko mogą się bawić, ale też poprawiać kondycję. Kuligi w dzisiejszym rozumieniu są banalną zabawą dla dzieci, ale nie zawsze tak było. W dawnej Polsce przejażdżki saniami należały do ulubionych rozrywek szlacheckich. Ta tradycja zrodziła się też z potrzeby. Podróżowanie konno lub w zaprzęgu było jedyną formą przemieszczania się poza chodzeniem pieszo. Odległe od siebie dworki szlacheckie były wówczas samodzielnymi
i często też samowystarczalnymi gospodarstwami. Monotonia codziennej pracy sprawiała,
że ich mieszkańcy poszukiwali kontaktu z innymi dworkami i ich mieszkańcami. Z czasem takie zimowe odwiedziny zmieniły się w karnawałową tradycję.

Szlacheckie biesiady karnawałowe z kuligiem

Tradycje zimowych przejażdżek saniami rozkwitły w XVI wieku i trwały aż do początku wieku XX. Z takiej formy rozrywki korzystali głównie zamożni szlachcice i magnateria. Obrazem, który najlepiej oddaje klimaty tradycyjnego kuligu sprzed lat, jest scena z filmu „Pan Wołodyjowski”. Specjalnie przygotowane, wyłożone futrami sanie zapewniały ciepło, wygodę, a jazda pozwalała delektować się pięknym krajobrazem i miłym towarzystwem. Kulig był szczególnie popularny w okresie karnawału. Przygotowane zaprzęgi konne prowadzone przez wodzireja objeżdżały okolicę ,odwiedzając po drodze każdy dwór.
Na gości oczekiwał gospodarz domu, który witał ich na progu i zapraszał na biesiadę. Postoje trwały nieraz kilka dni i były urozmaicone tańcami, śpiewem oraz bogatą ucztą.
Po zakończonych odwiedzinach uczestnicy kuligu zabierali jednego z domowników i ruszali do kolejnego dworu.

Tradycje staropolskiego kuligu w turystyce

Dziś kulig stracił już swoje biesiadno-karnawałowe znaczenie. Jest to z pewnością wynikiem rozwoju cywilizacji, znacznego zagęszczenia zaludnienia i nowych form komunikacji. Często też brakuje czasu na takie rozrywki. Nie oznacza to jednak, że kuligi całkowicie zniknęły
z polskiego krajobrazu. Ranczo Cieńków Małgorzata Wisełka to jedno z miejsc, które zaprasza gości na zimowe przejażdżki saniami oraz letnie wyprawy zaprzężonym w konie wozem. Kuligi w Wiśle z pewnością będą świetnym urozmaiceniem sylwestra, wczasów w górach czy wesela. Latem można skorzystać z tej atrakcji i pozwiedzać okolice, jadąc konnym zaprzęgiem powożonym przez rodowitego górala. Chociaż nie towarzyszy im wielotygodniowa uczta, nie zabraknie dzwonków, tradycyjnego stroju oraz wyjątkowych przeżyć. Dzięki nim można przez chwilę poczuć się jak nasi przodkowie z czasów Pana Michała.

Opracowanie:
Oceń artykuł (0)
0.0
Komentarze
Dodaj komentarz