Karnawał. Kilka słów o tradycji

Karnawał. Kilka słów o tradycji

Po okresie Świąt spędzonych przy stole, następuje czas zabawy. Nawałnica swawoli, zapowiada też „nawał kar”, jakie nadejdą wraz z postem. Zanim jednak zacznie się myśleć o grzechach, umysł i ciało rozbawić należy różnorakimi odwiedzinami, tradycjami i tańcami.

Skąd biorą się harce?

Karnawał, choć obchodzony w nieomal każdym zakątku świata, najciekawsze i robiące największe wrażenie na przybyszach odmiany przybierał u Słowian. Poseł Sulejmana II Wspaniałego przebywając w Polsce (w XVI w.), pisał zaskoczony: „W pewnej porze roku chrześcijanie dostają wariacji i dopiero jakiś proch sypany im w kościele na głowy leczy takową”. Obserwacje te wiązały się z hucznymi, poświątecznymi zabawami, czyli z karnawałem.

Źródeł tej tradycji dopatrywać się można już w starożytności. Zabawy związane z kultem agrarnym i czczeniem płodności występowały już w Grecji i Rzymie. Źródłosłów zaś prowadzi do odniesień z łaciny, gdzie słowa „carne vale” oznaczało kolejno „mięso” i jego „pożegnanie” lub „połykać mięso”. Inna teoria odnosiła się do procesji na cześć boga wina i zabawy – Dionizosa. Tak czy inaczej, wszystko sprowadzało się do świętowania, tańców i beztroskich harców.

Kim był Pust na saniach?

Staropolskim zwyczajem karnawał zwano „Zapustami”. Był to czas następujący po dniu Trzech Króli, kiedy to „święte wieczory” zastępowano na odmianę radosną zabawą, którą przerywał dopiero Post.

Podobnie jak w kulturach starożytnych i u Słowian święto wiązało się z rolniczym charakterem tej części świata. Głównie chodziło o pozyskany w zimie czas „wolny” od pracy i znalezienie sposobu na jego wykorzystanie. W celu wypełnienia chwil bezczynnych organizowano zabawy suto zakrapiane alkoholem, rozpoczynające się od objazdu okolicznych majątków przez Pusta na saniach.

Powszechnie znane, nawet do dziś, kuligi – były to wesołe zabawy, najczęściej organizowane w karnawale i wchodzące w poczet podstawowych rozrywek szlachty i magnaterii tego czasu. „Otwartością i miłością sąsiedzką stało dawne nasze życie” – pisał etnograf Oscar Kolberg. Badacz podkreślał, że kolejność odwiedzanych domów oraz plan zabawy był ustalany odpowiednio wcześniej. Powód takich zapowiedzi był prozaiczny, nawiedzony gospodarz musiał odpowiednio ugościć, niemałą najczęściej liczbę przybyszów, którzy wedle tradycji żądali jedzenia i picia, zabawy oraz noclegu. Biesiadowanie, niezwykle ważny element karnawału, opierał się na trunkach, takich jak: piwa, miody i krupniki oraz mięsach. Menu urozmaicano bigosem i barszczem.

Biedniejsze warstwy społeczne również posiadały własne sposoby na czas karnawału, który odbywał się w karczmach lub też przybierał formę pochodów składających się z przebierańców w maskach. Turonie, diabły, wilki nawiedzały domostwa i grasowały po białych, wiejskich drogach.

Po co chować twarz?

Karnawał często kojarzy się z kolorowymi pochodami ludzi w maskach, która to tradycja widywana jest najczęściej w Wenecji. Postrzeganie maski, kiedyś elementu związanego z rytuałami religijnymi, uległo zmianom. Zaczęła pojawiać się jako dodatek lub element stroju podczas maskarad, występów tanecznych i teatralnych, ale służyła wyłącznie do zmiany tożsamości i urozmaicenia zabawy. Do Polski maska, wraz z maskaradą, przybyła za sprawą królowej Bony.

Oceń artykuł (3)
4,7
Komentarze
Dodaj komentarz